Rozdział 2
Lubie
matematykę, tam wszystko jest takie na jakie wygląda. Wszystko jest
jasne i przeważnie ma tylko jedno rozwiązanie Dwa dodać dwa to
zawsze będzie cztery, nigdy to nie będzie pięć.
Życie natomiast
już nie jest takie proste tu nigdy nie wiadomo czy dwa dodać dwa to
na pewno cztery, to równie dobrze może być pięć, sześć
czy sto pięćdziesiąt dwa.
-----------------------------------------
Po ostatniej
lekcji wyszłam ze szkoły nadal, zagłębiona w swoich
rozmyślaniach. Tym razem jednak nie dotyczyły one Mata Wornera, a
tego co wydarzyło się na matematyce.
Nadal miałam
przed oczami reakcje kolegów z klasy, a szczególnie
pani Torn. Wyglądała tak jak by właśnie wygrała szóstkę
w totka. Wiedziałam że mam „talent" do matematyki, ale nie
sądziłam że aż tak duży. I jeszcze ta gadka po lekcjach „
Jesteś moją najbardziej uzdolnioną uczennicą jaką kiedykolwiek
miałam”. Patrzyłam na jej twarz, a w oczach miała łzy.
Nagle do mojej
głowy doszły odgłosy dobywające się z zewnątrz
- Jak łazisz ?!
Weź no trochę uważaj !
Potrząsnęłam
głową i zrozumiałam że właśnie wepchałam się jakiemuś
kolesiowi pod koła.
-Nic ci nie jest
? -usłyszałam miły, słodki głos wydobywający się z za moich
pleców. Wiedziałam że ten głos należy do Mata.
-Nie, wszystko w
porządku, ale dzięki że pytasz- uśmiechnęłam się do niego, a
on odwzajemnił mi się tym samym
-O czym tak
rozmyślałaś że nie zauważyłaś tego samochody ? O mnie ?-
uśmiechnął się w ten swój niesamowity sposób.
Miałam ochotę
powiedzieć „tym razem akurat nie”, ale nie miałam na tyle
odwagi więc powiedziałam tylko:
-Nie .
-Szkoda. Więc o
czym tak rozmyślasz ?-wskazał ręką na mój samochód
znajdujący się na końcu parkingu i ruszyliśmy w jego stronę.
-O lekcji
matematyki
-Aaa mówisz
o tym swoim wyczynie przy tablicy ?
-A ty skąd wiesz
?
-W tej szkole
wieści szybko się rozchodzą
-Nie no, po
prostu świetnie
-Ja na twoim
miejscu bym się cieszył
-Tak tylko że ty
nie widziałeś miny pani Torn jak ze mną rozmawiała po lekcjach.
Miała łzy w oczach i ciągle powtarzała że jestem jej najlepszą
uczennicą
-Żartujesz sobie
! Ta bezduszna kobieta miała łzy w oczach ?! Nie uwierzę w to -
oczywiście zrobił jeszcze „teatrzyk” ilustrujący jego
niedowierzanie, co mnie strasznie rozbawiło
-Dzięki,
poprawiłeś mi humor- otworzyłam drzwi do samochodu- Dzięki
-Z co ?
-Po prostu,
dziękuje- Uśmiechnęłam się do niego. Odwzajemnił mój
uśmiech
-Nie ma za co
Wsiadłam do
samochodu, przekręciłam kluczyk w stacyjce, on nadal stał z
uśmiechem na twarzy. Ruszyłam. Spojrzałam w lusterko by sprawdzić
czy nadal tam stoi. Uśmiechnęłam się do siebie gdy zobaczyłam go
nadal w tym samym miejscu.
-Idiota
------------------------------------------------------------
-To my będziemy
wychodzimy. Bawcie się dobrze.
-Wy też i
pozdrówcie ode mnie państwo Ros
-A tak właściwie
to kiedy przychodzą dziewczyny- spytał tata jednocześnie wkładając
mamie płaszcz.
-Umawiałyśmy
się na 20, więc powinny już być.
-To my idziemy
Tata otworzył
drzwi i ukazała się roześmiana buzia Rosi.
-Dobry wieczór
państwu. Bardzo ładnie pani dziś wygląda.
-Dziękuję.
Dobrze my już musimy lecieć, bo się spóźnimy. Dobranoc
dziewczynki.
Drzwi się
zamknęły, a dom ogarnęła głucha cisz.
-Gdzie jest Sofii
?- spytałam Rosi
-Nie znasz jej ?
Przecież ona zawsze się spóźnia
-W sumie racja-
uśmiechnęłam się i ruszyłam w stronę telewizora żeby włączyć
jakąś muzykę- To na co masz ochotę ? Pop, Rock czy może Disco
polo ?
-No wiadomo że
Disco polo
Rosi zaczęła
wykonywać dzikie bansy w przedpokoju, a ja dołączyłam się do
niej.
-Matko spóźniłam
się tylko 5 minut, a tu już takie sceny.-powiedział Sof zamykając
wejściowe drzwi -Dziewczyny, przecież wiecie że nie wolno wam
słuchać takiej muzyk, ona źle na was wpływa- podeszła do
telewizora, wzięła pilot i przełączyła na inną stacje muzyczną,
na co my zareagowałyśmy buczeniem- O jej jak się przejęłam.
Zostałam wybuczana przez dwie bezmózgie nastolatki. To
straszne, a teraz wio do kuchni po jakieś jedzenie.
-Oj wypraszam
sobie. Bez mózgu to raczej ty jesteś, mój natomiast
jest trochę gorzej rozwinięty- powiedziała Ros
-Jak ja was
kocham- powiedziałam kierując się w stronę kuchni
-My ciebie też-
zgodnie odpowiedziały, jednocześnie siadając przy stole
-To co rozumiem
że standardowo zamawiamy pizze ?- spytałam dziewczyn jednocześnie
wybierając numer do naszej ulubionej pizzerii
-Widzę że chyba
raczej nie musimy ci odpowiadać bo podjęłaś już decyzje-
odpowiedział oburzona Rosi- A co jeśli na przykład nie mam ochoty
dzisiaj na pizz, tylko na chińszczyznę ?
-Ok, przepraszam.
Czyli że dzwonimy po chińszczyznę ?- zapytałam jeszcze raz
-Zgłupiałaś !
No wiadomo że po pizze ! Aż tak źle ze mną jeszcze nie jest- z
wielkim uśmiechem odpowiedziała
-W takim razie ja
dzwonie, a wy bierzcie się za popcorn i słodycze
Wyszłam z kuchni
by w spokoju, zamówić jedzenie.
-Więc nasza
kolacja powinna być za jakieś 20-30 minut
-Co tak długo ?!
Do tego czasu umrę z głodu !- oznajmiła nam donośnym głosem Rosi
-Nie mogę
uwierzyć w to co słyszę . Przed tobą stają dwie wielkie miski
popcornu, kilka paczek chipsów i żelek, a ty mówisz że
umrzesz z głodu ?!-odrzekłam
-To jest tylko
jakaś marna przekąska, nawet nie wiem czy starczy do przyjazdu
pizzy
Popatrzyłam na
Sofii, która tak jak ja ledwo powstrzymywała się od
wybuchnięcia śmiechem.
-Cały czas się
zastanawiam, jak to jest że ty tyle wpierniczasz, a jesteś taka
szczupła ? Czy może mi ktoś to wytłumaczy ? -spytałam biorąc
część jedzenia i udając się na kanapę w salonie
-A jak to jest że
ty jesteś taka mądra, a jednocześnie taka głupiutka ?- ciągnęła
Sofii idąc za mną
-No dzięki,
kochana jesteś- wypięłam jej język i usiadłam na kanapie
- Dobra to
oglądamy seksownego Liama Hemswortha czy może zabójczo
przystojnego Josha Hutchersona ? – spytała Sof stojąc przed
telewizorem i wymachując płytami
-Wydaje mi się
że Nad wolała by raczej obejrzeć Mata Wornera- wypaliła Ros
-Zamknij się !-
rzuciłam w nią poduszką
-No właśnie
skoro już o tym mowa to może byś nam po opowiadała trochę o
waszym romansiku ? - Sofii usiadła na podłodze obok Rosi i obydwie
wlepiały we mnie swoje duże oczy.
-Dajcie sobie
spokój. Między nami nie ma żadnego romansiku. Właściwie to
między nami nie ma nic. Daje mu czasami jakieś korki z matmy, no
może czasem wymienimy parę zdań i to tyle.
-Dobra weź nie
ściemniaj. Przecież widziałam jak się na ciebie gapi na
korytarzu- powiedziała Sof
-To dziwne, bo ja
nic takiego nie zauważyłam
-Bo jesteś ślepa
-A ty oczywiście
świetnie widzisz takie rzeczy ?
-No oczywiście
że tak
-Dobra Sof
przestań się przechwalać i daj jej w końcu powiedzieć coś
konkretnego.- powiedziała Rosi- A tak wtrącając to ja też
widziałam jak na ciebie zerka
-No dzięki za
pomoc- odpowiedziała mi wzruszeniem ramion- Dobra, więc może się
przyjaźniami, chociaż sama już nie wiem, ale to wszystko. Koniec
tematu
-Yhm jasne. Jak
nie chcesz mówić to nie, ale wiem gdzie mogła byś z nim
pogadać na temat tego czy to na pewno tylko przyjaźń- powiedziała
Sofii, a ja spojrzałam na nią wzrokiem zabójcy- No co ?!
Chciałam tylko powiedzieć, że Lili robi jutro u siebie w domu
imprezę i że pewnie on tam będzie i że może mogły byśmy też
się tam wybrać. Co wy na to ?
-Moja odpowiedź
oczywiście brzmi tak- powiedziała Ros- Ciekawe co na to Nad ?
-Nie za bardzo
mam ochotę na takie wypady, ale zrobię dla was wyjątek i pójdę,
a i żeby było jasne nie idę tam dla tego że może tam być Mat.
-Yhm, jasne-
powiedziały równocześnie
-Dobra oglądamy
ten film czy nie ?
Dziewczyny siadły
obok mnie, zawinęłyśmy się w koc i zaczęłyśmy oglądać. ------------------
Po długim oczekiwaniu nadszedł czas na rozdział nr.2
Czy mam coś więcej do powiedzenia ?
Hym.... raczej nie ;)