Rozdział 1
Weszła do
ciemnego pomieszczenia. Jej ręka błądziła po ścianie w
poszukiwaniu włącznika. Cisza która ogarniała cały dom i
to pomieszczenie była przerażająca. Nie znalazłszy włącznika
ruszyła w głąb czerni. Była przerażona, ale tłumiła strach w
sobie. Jej oczy przyzwyczaiły się już do ciemności ogarniającej
pokój, dlatego mogła dostrzec kształty przedmiotów
znajdujących się w nim. Widziała stół i znajdujące się
obok krzesło. Położyła ręce na stole, a to co znajdywało się
na nim przeraziło ją jeszcze bardziej. Odwróciła się i
........
-Doszłaś już
do momentu w którym dowiaduje się że to on.....
-Aaa ZAMKNIJ SIĘ
!!!!
-Jeszcze tego nie
przeczytałaś ?
-No a jak sądzisz
?- odłożyłam książkę na stolik- Czy ty zawsze musisz mi
wszystko mówić ? Nie dasz mi żadnej satysfakcji z czytania,
prawda ?
-No dokładnie
maleńka- uśmiechnął się nonszalancko i puścił mi oczko
-Aaa nie mów
tak do mnie !-wziął krzesełko, obrócił je oparciem do
przodu i usiadł na przeciwko mnie- dobra lepiej gadaj jak ci poszło
na teście z matmy ?
-Chyba nie
będziesz zadowolona. Raczej na pewno nie będziesz zadowolona bo
dostałem...-zrobił taką wkurzającą pał ze której nie
znoszę -.... cztery plus !!!!!-wykrzyknął z wielkim bananem na
twarzy rzucając na stolik egzamin.
-Łał
zaszalałeś, nie no kurde jestem z ciebie dumna- udałam że ocieram
łzy płynące po policzku.
-Jak możesz się
tak z tego śmiać !? Jesteś bezduszną osobą łamiącą moje
uczucia !-robił minę jak by zaraz miał się rozpłakać, a ja nie
mogłam powstrzymać się od śmiechu
-MOŻE TROCHĘ
CISZEJ ! To jest biblioteka, a nie kawiarnia, panno Bel !
Popatrzyliśmy
się na siebie, nadal się śmiejąc. Tym razem już ciszej.
-Dobra, to ja już
może pójdę- szepnął cicho, skierował głowę w stronę
bibliotekarki a ja kiwnęłam mu głową, nadal powstrzymując swój
śmiech.
Po tym jak pani
Wotson dostała ataku przy którym żyła na jej szyi
niebezpiecznie zaczęła pulsować, stwierdziłam że ja tez się
ewakuuję. Zabrałam swoje rzeczy ze stolika i ruszyłam korytarzem
do swojej szafki. Stanęłam przy niej i skupiłam się na
rozszyfrowaniu kodu przy zamku.
-No hej piękna
!-podskoczyłam i złapałam się za serce
-Matko Rose ty
chyba naprawdę chcesz żebym dostała zawału ?
Przyjaciółka
podeszła do mnie, mocno mnie przytuliła i powiedziała
-Przepraszam, no
przecież wiesz że cię kocham- ucałowała mnie w policzek i oparła
się o szafki. Zawzięcie grzebiąc w szafce zapytałam gdzie zgubiła
Sofie.
-Zostawiłam ja w
kiblu i poszłam szukać ciebie.
-Ty wiesz że ona
cię za to zabije- uśmiechnęłam się do niej, a ona odpowiedział
mi tym samym.
Otworzyłam usta
żeby zadać jej kolejne pytanie, ale nie zdążyłam bo jak huragan
przez korytarz ku nam zmierzała Sofii z nie za ciekawą miną.
-Ty bezduszna i
podła osobo jak mogłaś mi to uczynić !- ciągnęła dalej swoją
wypowiedz, a ja wyłączyłam się z ich interesujących wywodów
na temat zostawania samemu w kiblu i patrzyłam na reakcje osób
przechodzących koło nas.
-Dobra,
dziewczyny zostawiam was bo spóźnię się na lekcje- zero
reakcji - Dziewczyny, idę- nadal nic – Dobra mam was gdzieś,
spotkamy się wieczorem.
Zamknęłam
szafkę i ruszyłam w stronę sali 56.
------------------------------------------
Naszą znajomość
raczej nie można nazwać przyjaźnią, ani nawet koleżeństwem.
Wydaje mi się że tą relacje można raczej nazwać układem. Ja
ofiaruje mu korki z matmy, a on... właśnie co on mi daje w zamian ?
Czas spędzony z nim ? Rozmowę na temat książek ? A może coś
innego ?
Sama już nie
wiem.
To wszystko jest
jakieś dziwne.
Czy on rozmawia
ze mną tylko ze względu na matematykę ?
Chyba za dużo o
tym myślę, no ale jak o tym nie myśleć ? No bo co taki chłopak
jak on chce od takiej dziewczyny jak ja ?
-Halo Nadia.
Pobudka. Nadia
-Tak ?-
rozejrzałam się rozbieganym wzrokiem po klasie i zdałam sobie
sprawę że od dobrych 20 minut przestałam uważać i pogrążyłam
się w swoich rozważaniach.
-Przestań marzyć
i weź się do pracy- powiedziała pani Torn stojąc nade mną- Marsz
do tablicy.
-Przepraszam.-
wstałam i ruszyłam w stronę zadania.
Lubie panią
Torn. Nie jest najmilszą nauczycielką, ale w stosunku do mnie
zawsze jest miła, no chyba że sobie na to nie zasłużę.
Wydaje mi się
że jestem jej ulubienicą, ale to chyba przez to że jestem dobra z
matematyki i chce wziąć udział w olimpiadzie.
Zadanie które
na mnie czekało było naprawdę proste. Zrobiłam je w 5 minuty, a
kiedy odwróciłam się do klasy wszyscy patrzyli z
niedowierzaniem.
-No brawo Nadia.
Wiedziała że jesteś dobra, ale nie sądziłam że zadanie na
poziomie drugiego roku studiów zrobisz
w tak krótkim czasie. Brawo.
-------------------------------------------------------------
I o to właśnie mamy pierwszy rozdział.
Nie jest za długi i nie jestem z niego zbytnio zadowolona.Pisałam go jakiś czas temu i to może dla tego, ale stwierdziłam że go zostawię.
Mam nadzieję że się wam spodobał :)
Nie jest za długi i nie jestem z niego zbytnio zadowolona.Pisałam go jakiś czas temu i to może dla tego, ale stwierdziłam że go zostawię.
Mam nadzieję że się wam spodobał :)
0 komentarze:
Prześlij komentarz